Pokazywanie postów oznaczonych etykietą TEST BUTÓW. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą TEST BUTÓW. Pokaż wszystkie posty
BUTY DO BIEGANIA | JAK WYBRAĆ?

kwietnia 28, 2021

BUTY DO BIEGANIA | JAK WYBRAĆ?





Czy but uniwersalny istnieje? 



    Na początku mojej biegowej przygody, miałam przeświadczenie, że jedna para butów, czy wybrany model, wystarczy mi w zupełności. Założenie, że jedna marka butów będzie dla mnie idealna, i że będę się tego trzymać do końca życia i krok dalej, życie dość szybko zweryfikowało.


    W ciągu trzech biegowych lat przez moje stopy przetoczyło się 10 par butów. Wreszcie je przeliczyłam i wydaje mi się, że to całkiem niezły urobek. Z jednymi rozstałam się bardzo szybko, w drugich biegam do tej pory i biegałabym dłużej, gdyby nie fakt, że z czasem straciły swoje pierwotne właściwości. Szczególnie mam na myśli amortyzacyjne zdolności podeszwy. 


    Moje pierwsze buty biegowe zostały kupione na okoliczność ciąży, nie biegania. Były to New Balance model, chyba 408, kupione za grosze w Tkmax. To one towarzyszyły mi podczas pierwszych biegowych treningów, jednak dość szybko okazało się, że są za małe do biegania. Rozmiar był dobry do chodzenia, ale do biegania powinniśmy kupować buty pół rozmiaru lub rozmiar większe. U mnie długość wkładki w normalnych butach wynosi 26 cm, w sportowych 26,5. Mówię głównie o butach asfaltowych, bo zwykle go "klepię". Wiem, że Ci co szykują się na długie ultra biegi tego zapasu w palcach potrzebują jeszcze więcej. Ale to już temat na odrębny artykuł.


    Kolejne buty, które kupiłam to adidas Adizero Boston 6. Ci co mnie znają i znają moje biegowe początki teraz powinni popukać się w głowę. Ja wciąż nie mogę wyjść z podziwu jakich specy od sprzedawania butów mieliśmy (bo może już te osoby nie pracują, a nie chciałabym generalizować) w profesjonalnym, autoryzowanym sklepie dla biegaczy w Warszawie, którzy osobie początkującej sprzedali adidas Boston Adizero 6. Model przeznaczony dla doświadczonych zawodników do biegania maratonów. To czy zrobili ze mną wywiad, ocenę stóp i tego czy biegam z palców czy z pięty, czy pronuję a może supinuję, przemilczę. Mój ówczesny poziom wytrenowania można było ocenić gołym okiem. Waga 70 kg, plus dziecko w wózku podczas tych pamiętnych zakupów. 

Dlaczego o tym piszę? Dlatego, że jeżeli sami nie zadbamy o minimum wiedzy na temat wyboru butów i kryteriów jakimi powinniśmy się kierować, zakup butów biegowych może nas kosztować nie tylko sporo pieniędzy, ale również wiele zdrowia. 

Na szczęście, już trzy lata temu było sporo wiedzy na temat wyboru butów więc byłam odrobinę przygotowana. Wiedziałam, że w butach powinnam czuć się komfortowo, że nic nigdzie nie może mnie uwierać i że najlepiej pół numeru lub nawet numer większe, niż zwykłe buty. A, że buty na nodze czułam znakomicie, były leciutkie, przewiewne, a także szybkie i mało amortyzowane, ale o tym dowiedziałam się po pierwszych treningach, to je kupiłam. Konsekwencje tego wyboru były przykre. Bolały pięty, ścięgna Achillesa i piszczele, a pierwszy sezon startowy zakończyłam złamaniem przeciążeniowym w kostce.


    Kiedy już wiedziałam, że wszystkiego w moich adidasach nie wybiegam, zaczęłam szukać butów z większą amortyzacją do dłuższych wybiegań lub biegu regeneracyjnego. Tym sposobem trafiłam na piękne, różowe, adidasy Ultraboost. Pamiętam, że to była miłość od pierwszego wejrzenia. Podobały mi się bardzo, celowo zwracam uwagę na aspekt estetyczny, bo niestety za długo w tych butach nie pobiegałam. Pamiętam, że przejście między jednym a drugim modelem adidasa, był jak zamiana sportowej lekkiej, acz nie co sztywnej fury, na nieco ociężałą limuzynę. To jak włożyć stopę w poduszkę, tak miękko. Były jednocześnie trochę cięższe, o gęstej strukturze siatki, a ponieważ był to model bez sznurówek, odrobinę uciekała mi w nich stopa. Ostatecznie byłam w stanie biegać w nich jedynie krótko regeneracyjnie, a decyzja o odstawieniu butów zapadła z chwilą kiedy po którejś wolnej dyszce wróciłam do domu z bólem podeszwy stopy. Coś mi się naciągnęło w bardzo nieprzyjemny sposób i stwierdziłam, że to już koniec naszego wspólnego biegania. 

Idąc za ciosem, z adidasów wybrałam jeszcze model przełajowy adidas Terex, złożyło się to z naszym wyjazdem na wieś, gdzie zapragnęłam eksplorować leśne ścieżki. W tamtym czasie buty okazały się dla mnie dość twarde i w moim standardowym rozmiarze, luźne. Obecnie biegam w nich swobodnie i cenię sobie ich dynamikę w biegach przełajowych.

Jak pokazuje moja historia, to, że starałam się być wierna jednej marce, nie było rozsądnym podejściem i kosztowało mnie dwa, z trzech, nieudane zakupy. A mówią, że bieganie to tani sport;)


    Tak rozpoczyna się moja historia z Hoka One One. Oprócz aspektu wizualnego i świetnych rekomendacji w sieci, szczególnie podobało mi się to, że jeszcze niewiele osób w nich biegało, przynajmniej w Polsce. A te, które biegały, mega je sobie chwaliły. No i oczywiście fakt, że Hoka wspiera triathlon i wielu uznanych triathlonistów w nich biega, nie były bez znaczenia. Trafiłam promkę na Clifton 5, ale w tym samym czasie były również promocji Speadgoat 2. Pomyślałam, a co tam, jak nie będą leżeć jak trzeba, to po prostu je odeślę. No i przepadłam. Choć Clifton 5 uchodzi za najmniej udaną wersję tego modelu, to i tak dzielnie mi się sprawdził przez ponad 1000 km. Dopiero niedawno, pierwszy raz zrobił mi się nagniot na palcu, co się wcześniej nie zdarzało. Uznałam zatem, że chyba zaczynają mi się "kończyć" i czas na wymianę. To co mnie urzekło w butach Hoka to ich niewiarygodna lekkość. Podeszwa w nich jest miękka, ale nie tak zapadająca się jak w ultraboost. Należy pamiętać, że te buty mają niski drop 5 mm - różnica między pietą a palcami, która nie każdemu może pasować. Przy wyborze butów o niskim lub zerowym dropie należy wziąć pod uwagę naszą technikę biegu. 


Pamiętajcie, że to moje osobiste odczucie. Każdy, na danych etapie rozwoju biegowego i fizycznego, będzie potrzebował czegoś innego.


Miałam jeszcze okazję biegać w On Cloudflow i Stratus. Jednak te buty jeszcze rok temu były dla mnie zbyt wymagające. Każdy trening kończył się bólem piszczeli i stóp. Recenzję dotyczącą modelu flow możecie przeczytać TU.




    Z czasem moje bieganie stawało się coraz lepsze, organizm lepiej wytrenowany. Kontuzja wyleczona. Po głowie chodziły już jakieś nowe buty. Może coś z Hoka, tylko które? Trafiłam na Rincon, w tym modelu również biega się maratony. Są jeszcze lżejsze od modelu Clifton i zdecydowanie bardziej dynamiczne. Reklamowane są jako buty do biegania w tempie i zgadzam się z tym w stu procentach. Tylko znowu pytanie, dla jakiego tempa będą odpowiednie? U mnie to przedział 4'50-5'10. Jeżeli również Twoje tempo oscyluje w tych granicach, prawdopodobnie będzie to but dla Ciebie. Niektórzy twierdzą, że jest to but uniwersalny. I z tym również się zgodzę. Ponieważ mimo tego, że jest on maksymalnie odchudzony, to wciąż zachowuje swoją stabilność. Jedyne czego mu brakuje to odrobinę więcej dynamiki przy wybiciu, ale rekompensuje to lekkością i tym, że wspiera ruch stopy i całej nogi podczas biegu. Po jakiś 800 km zaczynam czuć, że podeszwa nie jest już taka responsywna i że brakuje tej amortyzacji, którą buty miały na początku. 




    Zanim jednak nowe zakupy, to przejdźmy do absolutnego odkrycia tego sezonu Nike Zoom X Vaporfly Next%. Nie powiem, zęby ostrzyłam już na Nike Vaporfly 4%, jednak za każdym razem, gdy chciałam je kupić, nie byłam w stanie, bo wyprzedawały się na pniu. Teraz powstał ulepszony model Zoom X Next% i miałam szczęście go kupić. Gdybym kupiła te buty wcześniej, prawdopodobnie nie skorzystałabym na ich technologi zupełnie. Buty odpalają swoje silniki podczas biegania 4'30/km i szybciej. Tak więc buty, w których elity biegają maratony, i które są promowane jako buty do biegania maratonów, dla mnie, są jedynie butami startowymi na krótkich dystansach, póki co do 5 km. 


PODSUMOWANIE


    W obiegowej opinii funkcjonuje przekonanie, że but dostosowujemy do dystansu jaki biegamy. Według mnie dystans jest ważny, jednak przede wszystkim musimy zwrócić uwagę na to, jak szybko te kilometry pokonujemy i jak długo będziemy obciążać nasze nogi, stawy i kości. Ważny jest również poziom naszego wytrenowania, przetaczania stopy podczas biegu, co wiąże się ze stylem, ale również prędkością biegania. Szybkie bieganie będzie wymuszać ruch ze śródstopia, wolne troche bardziej z pięty. Czujesz to prawda?


    Upraszczając. Osoba, która biegnie wyścig na dziesięć kilometrów w tempie 6'/km lub wolniej będzie potrzebowała na takie zawody butów stabilnych, lekkich i z dobrą amortyzacją. 

W tym samym czasie, ktoś kto dyszkę biega w 40 minut i szybciej, może wybrać typowe startówki, buty leciutkie i mocno odchudzone, bez konieczności stabilizacji. Prawdopodobnie osoba, która biega tak szybko, uzna za buty treningowe modele, które dla początkujących lub mniej wytrenowanych amatorów, będą butami startowymi. Jest jeden wyjątek. Możesz być osobą początkującą, która siłę i wydolność organizmu zrobiła podczas wieloletniego uprawiania innych sportów, szczególnie pływacy powinni zwrócić na tą wskazówkę uwagę. 


    Pomimo tego, że jesteś wstanie biegać szybko, zanim nie przyzwyczaisz i nie wytrenujesz nóg do wysiłku biegowego, wybieraj buty stabilne i amortyzowane, inaczej możesz narazić nie na liczne kontuzje przeciążeniowe ze złamaniami, włącznie. 


    Miejmy również na uwadze to, kogo pytamy o opinię. Ktoś doświadczony, może nam zupełnie nieopacznie, bez złych intencji, polecić buty, które mu się sprawdzają, ale jednocześnie ta osoba może być na zupełnie innym poziomie biegowym niż my.


    Ja wnioski wyciągnęłam ze swoich błędów, i nawet tam gdzie wiem, że będzie biegane nieco szybciej, ale nie jest to typowy trening szybkościowy, wybieram buty, które najbardziej wspierają mnie podczas biegania i najmniej obciążają organizm. Tu wchodzą modele Clifton i Rincon. Natomiast na szybkie jednostki wymiennie stosuję boston 6, rincon (który czasem wpada na dłuższe jednostki) oraz od niedawna Vaporfly Next% (tu szczególnie rytmy i powtórzenia, czysta prędkość. No i starty, póki co, na 5km).


    Daj znać czy w jakiś sposób rozjaśniłam Ci temat wyboru butów? Będzie mi miło jeżeli udostępnisz ten artykuł swoim znajomym biegaczom. Podziel się ze mną swoimi przemyśleniami odnośnie tego, według jakich kryteriów Ty wybierasz buty?


Pozdrawiam


Aga

@projekt_tri






VAPORFLY NEXT% NAJSZYBSZE BUTY ŚWIATA

marca 30, 2021

VAPORFLY NEXT% NAJSZYBSZE BUTY ŚWIATA

Measured in the lab, verified with medals & records, głosi hasło umieszczone na podeszwie Vaporfly next%.

Podczas, gdy Eliud Kipchoge w 2019 roku łamał barierę dwóch godzin na dystansie maratońskim 
w butach NIKE Alphafly, jeszcze wówczas niedostępnych dla zwykłego śmiertelnika, cały sztab jego pacemakerów biegł w butach Nike ZoomX Vaporfly Next%, następców Vaporfly 4%.

Nike Vaporfly Next% źródło własne.

Część z Was już wie, że trzy lata temu zamieniłam szpilki na buty biegowe.
Jeżeli jesteś u mnie po raz pierwszy zacznij TU! Darzę je taką samą miłością, dlatego co jakiś czas, do mojej kolekcji, trafiają biegowe perełki. Tym razem, zdecydowałam się przetestować Nike Zoom X Vaporfly Next %.

Wyobrażacie sobie, że są to pierwsze buty NIKE, które testuję? Taki prezent od Pana męża na Dzień Kobiet. Wiadomo, że sama bym sobie nie kupiła, bo cena, mimo, że w promocji, to wciąż wraz z przesyłką do Luksemburga 860,99 złotych (1179,99 zł cena regularna). Buty chodziły mi po głowie od chwili, kiedy zobaczyłam je na nogach wybitnych maratończyków. Dodatkowo, apetyt zaostrzył fakt, 
że są trudno dostępne i za każdym razem, kiedy się pojawiają, wyprzedają się na pniu. Stąd, kiedy nadarzyła się okazja, a zbiegło się to z potrzebą zakupu butów treningowo-startowych, nie miałam wątpliwości, 
że muszę je mieć.

PIERWSZE WRAŻENIA

(Po parametry techniczne odsyłam Was TU!)

Kształt butów jest kosmiczny, przypominają łyżwy, a neonowa kolorystyka podkreśla ich niebywały charakter. Są ultralekkie 174g/but, posiadają miękką, grubą podeszwę wzdłuż, której została osadzona płytka karbonowa. Część przednia podeszwy, okolica śródstopia, jest wyłożona twardą gumą, podczas, gdy resztę podeszwy, stanowi odkryta pianka ZoomX.

Cholewka buta o nazwie Vaporweave jest cieniutka niczym pergamin, delikatnie wzmocniona przy napiętku. Sznurowanie jest zamocowane po zewnętrznej stronie, co powoduje, że but idealnie otula stopę. Nawet język jest wycięty tak, że w sposób anatomiczny przylega na całej długości. Wewnętrz, 
w okolicach pięty, but jest wyłożony gąbką, która stabilizuje pięte, przeciwdziałając przesunięciom.
Należę do osób, które mają wąską stopę i pod tym względem but leży u mnie doskonale. Dodatkowo, warto wspomnieć, że rozmiar, a ja zawsze biorę pod uwagę długość wkładki, czasem określaną jako rozmiar jpn lub zwyczajnie w cm, u mnie 26.5, siedzi idealnie.

BIEGANIE

Często buty startowe określa się jako odchudzone, a co za tym idzie twarde i charakteryzujące się minimalną ilością pianki amortyzującej. Jakież było moje zaskoczenie, kiedy po raz pierwszy trafiły na moje nogi Nike Vaporfly Next%. Buty wydały mi się wręcz nienaturalnie miękkie, a przy tym leciutkie i delikatne niczym piórko. Przeszła mi przez myśl obawa, że takie buty nie mogą mieć długiego żywota. Zresztą w opisach innych użytkowników słyszałam opinie o maks 300 km przebiegu. 
Co jak na moje bieganie, póki co dedykowane głównie startom triathlonowym, wydaje się wystarczające.

To, co szczególnie zwróciło moja uwagę, to fakt, że buty nie lubią zbyt długo dotykać ziemi. Nawet podczas rozgrzewki, wymuszają szybszą niż zwykle kadencję. Muszę przyznać, że właśnie tak sobie wyobrażałam, często powtarzane w opisach butów startowych, określenie - dynamiczne. Po raz pierwszy odczułam taki efekt, biegnąc właśnie w tych butach. Testowałam je podczas minutówek, które biegałam po 4'/km i przyznaję, że buty, szósty bieg odpalają w tempie 4'30/km i szybciej. W chwilach odpoczynku, gdzie tempo spadało do 6'/km, buty stawały się ociężałe. Przyznam, że to ciekawy kontrast, 
z którym spotkałam się po raz pierwszy w biegowej karierze. Warto podkreślić, że Vaporfly Next% 
z chwilą założenia aktywuje i angażuje do pracy mięśnie nóg, szczególnie pośladki. Niewątpliwą zaletą jest to, że w trakcie i po treningu nie odczułam żadnych bólów stóp czy piszczeli, co daje się odczuć w przypadku butów twardych, kiedy każde zderzenie z ziemią jest zwyczajnie nieprzyjemnym doświadczeniem i na długą metę może doprowadzić do kontuzji.

Nie bez przyczyny producent rekomenduje je doświadczonym biegaczom. Chwila nieuwagi, odpuszczenie techniki, czy niechlujny krok, może spowodować przykre dolegliwości. Sama złapałam się na tym, że jeszcze zanim rozpoczęłam rozgrzewkę postawiłam stopę nieuważnie i delikatnie wykręciłam sobie kostkę. Więc trzeba uważać i dobrze się rozgrzać zanim odpalimy wrotki.

Choć widzę, że przepracowana siłowo zima oddaje, to nie mam pewności, czy będą to moje tegoroczne buty startowe. Nie wiem, czy to już ten poziom wytrenowania, który pozwoli mi biegać w nich dyszki czy pół maratony, które u mnie wciąż oscylują w okolicach 5'-5'15/km, a w warunkach triathlonowych, raczej nie liczę na biegowe życiówki. 

Tak czy inaczej, zostają ze mną bo to prawdziwe perełki i żałuje jedynie tego, że nie trafiłam na różowe.

Dam znać po sezonie, jak się potoczyły nasze dalsze losy. Tymczasem, jeżeli biegasz w tym modelu to daj znać co sądzisz. A jeżeli zastanawiasz nie nad zakupem, to daj znać, czy pomogłam Ci podjąć
decyzję.

Pozdrawiam
Aga
@projekt_tri


HOKA ONE ONE | RINCON | RECENZJA BUTÓW

maja 18, 2020

HOKA ONE ONE | RINCON | RECENZJA BUTÓW

Foto źródło własne.

Testuję Hoka One One model Rincon. HIT czy KIT?  

Wielu z Was zadaje mi pytania odnośnie butów Hoka One One, w szczególności modelu Rincon, który testuję od dwóch tygodni. Obawy jakie najczęściej wyrażacie to przede wszystkim czy stopa nie zapada się w tej miękkiej podeszwie, bo gdzieś tak usłyszeliście. Buty do najtańszych nie należą i nie wszędzie da się je przetestować na nodze, więc rozumiem Was doskonale.

Dotychczas miałam okazję biegać w modelu Clifton 5, z którym mamy za sobą ponad 450 km i był u mnie najczęściej wybieranym modelem treningowym. Ku mojemu zaskoczeniu, internetowi testerzy uznali model 5 za najmniej udaną, jak dotąd, wersją Cliftona. Nie martwcie się jest już 6, a niebawem do sprzedaży trafi wersja 7, które mają lepsze recenzje od 5. Ja natomiast nie narzekam,  w momencie kiedy włożyłam je pierwszy raz na nogi poczułam się jak w biegowym niebie, wygodne, miękkie i lekkie.  Spełniają swoją funkcję, dobrze się w nich biega wszystkie wolne tak 6'/km+ jednostki. Niektórzy zarzucali im to, że spowalniają biegacza. Zgodzę się z tym stwierdzeniem, jeżeli biegasz większość jednostek poniżej 6'km, to możesz mieć takie odczucie. Szybkie akcenty mogą męczyć z powodu braku dynamiki w podeszwie. Przemyciłam tu odrobinę Cliftona, ponieważ z racji pojawienia się już dwóch kolejnych wersji tego modelu, nie będę piątce poświęcać oddzielnego wpisu.

Wracając do Hoka Rincon, od dwóch tygodni się z nimi nie rozstaję i towarzyszą mi we wszystkich jednostkach biegowych. Miłość od pierwszego wejrzenia. Uważam, że nie ma dla tego modelu ograniczeń dystansowych, ani szybkościowych. 
Hoka One One jest znana ze swojej piankowej, porównywanej z marschmallow  podeszwy. Daje ona ogromny komfort podczas biegu, a w Rincon jest jej po prostu w sam raz. Nie ma uczucia zapadania się stopy i spowalniania, o które obawiacie się, myśląc o Hoka. Nie mam wprawdzie porównania z innymi, jeszcze bardziej miękkimi modelami tej marki, jednak typ podeszwy, określany jako responsywny (ang. resposive) czyli najtwardszy z pośród dostępnych modeli, wydaje mi się wystarczająco miękki. Nie wiem, czy potrzebuję bardziej miękkich butów do biegania, ten poziom jest dla mnie wystarczający. A waga tych butów jest jak wisienka, na przysłowiowym, torcie.

Foto źródło własne.

Model Rincon jest opisywany przez producenta jako but treningowo-startowy. Tą kwestię potwierdzają wszyscy testerzy modelu, których wysłuchałam na YouTube. Ja mam co do tego wątpliwość. Uważam, że model spełnia swoją funkcję jako wszechstronny but treningowy, jego waga to zaledwie 179g, a piankowa podeszwa sprawdza się doskonale podczas biegu, jest sprężysta i pozwala biegać szybkie jednostki. Jednak brakuje jej takiego kopa, źródła mocy, który pozwoliłby nodze szybciej się wybić. 
Mimo to, dam im szansę na najbliższych wirtualnych zawodach i sprawdzę ich potencjał startowy.

Kolejny minus, to magazynowe braki. Różowy był dostępny na stronie producenta, ale z jakiś względów nie udało mi się tam sfinalizować transakcji, pomimo, że próbowałam się do nich dobrać kilka dni z rzędu. Więc jedyny kolor, który dostałam przez Amazon we włoskim sklepie internetowym, to CHARCOAL GRAY / AQUA SKY.
W rzeczywistości szarość jest lekko srebrzysta i pięknie komponuje się, z tym odcieniem niebieskiego. 
Zauważyłam również, że model Clifton i Rincon różnią się nieco rozmiarówką. Rincon przy tym samym rozmiarze jest ciut dłuższy.
Foto źródło Własne.
Na pocieszenie dodam, że jest już kolejna wersja modelu Rincon, która ma recenzje porównywalne z modelem, w który obecnie biegam i jak tylko będzie dostępny jeden z moich ulubionych kolorów, biorę w ciemno. 

Wskazówka dla Was! Kiedy odnajdziecie już swój ukochany model butów, kupcie dwie pary i używajcie na zmianę. Przedłużycie ich żywotność i nie będzie rozczarowania, że nie będziecie w stanie dostać już nigdzie Waszego ulubionego modelu do biegania. Wiem co mówię ;)

Ciekawa jestem, czy biegaliście w tym modelu i czy podzielacie moją opinię? Komentujcie na Facebooku Aga projekt_tri oraz na Instagramie @projekt_tri

Jeżeli interesują Was recenzje butów do biegania czy sprzętu triathlonowego, z którego korzystam to dajcie znać. Bardzo chętnie się z Wami podzielę moimi spostrzeżeniami.

Pozdrawiam i dziękuję, że zajrzeliście,


Aga
@projekt_tri


On Running | Cloudflow Nowa Generacja | Recenzja butów

kwietnia 20, 2020

On Running | Cloudflow Nowa Generacja | Recenzja butów

Recenzja powstała dzięki uprzejmości marki On Running Polska, która udostępniła mi do testów buty Cloud Flow Nowej Generacji oraz Cloudstratus. Dziś pod lupę biorę sztandarowy model marki On - Cloudflow.


ODROBINA HISTORII

Za marką On Running stoi historia trzech byłych profesjonalnych atletów: Oliviera Bernharda, Davida Allemanna oraz Caspara Coppetti. Przyjaciół, którzy od dziesięciu lat próbują zrewolucjonizować bieganie nadając mu zupełnie nowy, unikalny wymiar. Wraz ze szwajcarskimi inżynierami podążają za ideą stworzenia butów, które pozwolą miękko lądować, a jednocześnie dynamicznie przechodzić w fazę lotu. Wrażenia wynikające z biegania w butach Cloudflow, opisują jako bieganie w chmurach. Czy słusznie?

Dokładny opis technologii znajdziecie Onrunning.com 



Model Cloudflow jest przeznaczony do:

  • treningów szybkościowych
  • wyścigów: 10 km, półmaratonu oraz maratonu
  • biegów tempowych
  • biegów długich z interwałami


Są to buty do biegania po ulicy, posiadają umiarkowaną amortyzację, neutralną stabilizację, a szerokość buta opisuje się jako normalną, ja uważam, że w kierunku stopy węższej. Drop, czyli różnica między piętą a palcami, wynosi 6 mm.

MOJE WRAŻENIA


Zrobiłam w butach Cloudflow kilka treningów szybkościowych, łącznie około 50 km. Prawdopodobnie cześć z Was sobie teraz pomyśli, ale co ona może powiedzieć o butach po przebiegnięciu 50 km. No właśnie, jak się okazuje całkiem sporo. 
Moje pierwsze wrażenie to niesamowita lekkość butów. Wyglądają świetnie, futurystycznie, jakość wykonania jest bez zarzutu, na miarę szwajcarskiej precyzji. Uczucie na stopie, dzięki bezszwowej technologii łączenia, coś nieprawdopodobnie miłego. Więc poszłam biegać.

Buty sprawiają, że noga układa się tak, że wymusza większą niż zwykle dynamikę biegu. Zmienia się całkowicie motoryka ruchu wynikająca z tego, że każde zderzenie z podłożem to silne odczucie. Kolana poszły w górę, kadencja znaczenie wzrosła, jednak krok się skrócił. 

But miał być sprężysty i ułatwiać wybicie, natomiast ja zupełnie nie odczułam dodatkowej wartości, która wynikałaby z użytych, nowatorskich rozwiązań.  Jakby w ogóle nie czuć sprężystości, opisywanej jako wystrzał z łuku, która miała zapewnić umieszczona w bucie wkładka "speedboard". Biegam ze śródstopia więc nie jest to problem przetaczania stopy od pięty do palców, jestem również przyzwyczajona do biegania w butach o niskim dropie, więc teoretycznie powinno mi tu wszystko grać. A jednak coś nie "pykło".  
Podeszwa w butach Cloudflow,  jest twarda. Po każdym treningu czułam mocno nogi, a w gruncie rzeczy nie robiłam innych niż zwykle jednostek. Nie czuję, żeby szybkie bieganie, które wykonuję po ok 3'40/km dzięki tym butom było jeszcze szybsze lub w łatwiejszy sposób osiągalne. Dlatego nie odnoszę wrażenia żebym otrzymała dodatkową wartość do szybkości, natomiast komfort biegania znacznie spadł. 
No i niestety, "chmurkowa" podeszwa łapie kamienie, więc jeżeli trafi Wam się odcinek trasy szutrowej to możecie liczyć na to, że wejdzie w nią kamień.

Strasznie podobały mi się te buty wizualnie i filozofia, który została wokół nich wykreowana, bardzo przypadła mi do gustu. Nie mogłam więc pogodzić się z tym co czuję biegając w Cloudflow. Zaczęłam drążyć temat, żeby umocnić się w przekonaniu, że te moje odczucia to może brak doświadczenia i stażu biegowego, słabe mięśnie, nieprawidłowa motoryka i tak sobie wymyślałam, żeby przekonać siebie samą, że nie mam racji. Buty na pewno są super tylko ze mną coś nie tak. Może trzeba im dać jeszcze szansę, i kolejną i jeszcze ostatnią. W którejś recenzji biegacz przyznał, że pokochał te buty po roku. Serio?

Ponieważ nie mogłam uwierzyć w to, że bieganie może być aż tak trudne, przeczytałam chyba wszystkie opinie, obejrzałam wszystkie filmiki z komentarzami użytkowników, jakie udało mi się znaleźć w internecie na temat tego modelu On w ogóle oraz ulepszonej wersji. 
Cloudflow ma zarówno swoich miłośników jak i przeciwników. Nikt nie ma wątpliwości odnośnie tego, że but jest piękny, świetnie wykonany, a bezszwowa technologia daje ultra miłe uczucie dla stóp. W każdej recenzji zdecydowanie najwięcej czasu poświęcano walorom estetycznym oraz nowatorskiej technologii, niż praktycznemu zastosowaniu butów. Tu zawsze wychodziło jakieś ale. Nikt nie stwierdził jednoznacznie, że buty są świetne do biegania. Natomiast wiele osób uznało, że świetnie nadają na siłownie i jako buty do codziennego użytku.
Przytoczę jedną z opinii na temat butów z bloga biegamwmiescie.pl:

"Szczerze – to nie znalazłem w tych butach wiele punktów ujemnych. Dla mnie (ale ważę 84kg i biegam z pięty) za mała amortyzacja do dłuższego wybiegania. Ale krótkie treningi – bajka. Szybko, lekko – po prostu inny wymiar biegania, jak nie ja :). Kolejny minus to dość wysoka cena (obecnie można je kupić za 650 PLN) i trochę piasku w podeszwie. Kto lubi szybkie bieganie i znudziły mu się już najki, adidasy i niubalansy – warto spróbować."




PODSUMOWUJĄC CLOUDFLOW

Według mnie ten model jest bardzo wymagający. Rzeczywiście może się sprawdzić w przypadku elity sportowców, zarówno na wskazanych dystansach startowych jak i podczas treningu. Nie będzie to model do biegania dla każdego.

Jeżeli szukasz butów, w których będziesz miał uczucie biegania w chmurach to nie jest to but dla Ciebie.  Choć, prawdopodobnie każdy interpretuje bieganie w chmurach na swój, indywidualnych sposób, tutaj czuć mocno każde zderzenie z ziemią. Kieszonkowa podeszwa w technologii Cloud Tech, ze szparą przebiegającą wzdłuż całego buta zbiera kamienie, a pomiędzy dwa rzędy chmurek zazwyczaj wchodzą dorodne sztuki. Oczekiwałam dynamiki i oddania energii podczas wybicia, tym czasem tej energii przy wybiciu w ogóle nie czuć. Zamiast wsparcia, spotkałam się z uczuciem dokładania extra pracy, żeby odpowiednio szybko się wybić i przejść do następnego kroku podczas szybkiego biegania.

Z ogromnym żalem żegnam się z Cloudflow. Wysoka cena daje poczucie prestiżu z ich użytkowania, jednak dla mnie w bieganiu chodzi o dobre buty biegowe wspierające moje potrzeby treningowe i startowe. Dlatego ten model nie jest moim wyborem i jestem wdzięczna marce OnRunning, za możliwość ich wypróbowania bez konieczności zakupu. Zastanawia mnie tylko dlaczego tak bardzo promuje się te buty jako buty biegowe skoro w innych sferach życia spisują się dużo lepiej. 




Podzielcie się koniecznie w komentarzu na Facebooku Aga projekt_tri oraz na Insta @projekt_tri  własnymi doświadczeniami odnośnie butów Cloudflow, i zarekomendujcie buty, których używacie do treningów szybkościowych i, które sprawdzają się u Was najlepiej. 



Pozdrawiam Was serdecznie i dziękuję, że wpadliście na bloga :*



Aga

@projekt_tri



Copyright © Aga projektTRI , Blogger