Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wskazówki dla początkujących triathlonistów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wskazówki dla początkujących triathlonistów. Pokaż wszystkie posty
 5 rzeczy, których dowiedziałam się o sobie w 2020 roku!

grudnia 30, 2020

5 rzeczy, których dowiedziałam się o sobie w 2020 roku!




1. Potrzebuję startować w zawodach!


Z ogromnym niedosytem zakończyłam sezon startowy TRI. Zdałam sobie sprawę, że proces to jedno i lubię go bardzo. Te wszystkie godziny wylanego potu, rutyna dnia, i każda, skrzętnie zaplanowana minuta, pozwalają mi efektywnie funkcjonować.  Ale zawody, są czymś, bez czego żyć nie mogę. Potrzebuję mieć plan w oparciu o ściganie, potrzebuję celów, o które zawalczę pośród innych osób, potrzebna mi adrenalina i klimat zawodów. Zbijanie piąteczek, rozmowy o triathlonie podczas ładowania węgli i nowych TRI spotów. Dopiero tu, TRIathlon nabiera rumieńców. Z ciężkiej i żmudnej pracy, przeradza się w super zabawę.

2. Nie potrzebuję basenu, żeby podtrzymać formę, a nawet zrobić życiówkę na etapie pływackim!


Z pewnością wielu z Was jest gotowych nie zgodzić nie z tym stwierdzeniem, ale jestem tego przykładem. Od maja pływałam tylko i wyłącznie w jeziorach, a ostatni raz byłam na basenie w lutym. Zrobiłam postępy mimo tego, że pływałam dwa razy w tygodniu, maksymalnie 30-40 minut. Oczywiście trenerka dawała mi różne zadania, jednak większość była robiona na czucie, bo jak się domyślacie, wcale nie jest łatwo wyznaczyć w jeziorze setki, czy płynąć minutówki. Pokochałam pływanie w akwenach otwartych, choć początki, jak możecie przeczytać w poprzednich wpisach, łatwe nie były. 
Moje doświadczenie potwierdza niejako teorię, że w triathlonie efektywniej jest poświęcić więcej czasu na bieganie i rower, zamiast przepychania litrów wody w basenie. Mówimy tu oczywiście o średnim poziomie amatorskim. W Malborku na 1/4 popłynęłam 1’43/100m. W roku poprzednim było to ponad 2’/100m. No i nowa miłość do kąpieli w zimie. Doprecyzuję, że nie pływam w lodzie i daleko mi do tego, ale morsowanie, skradło moje serce.

3. Żywienie, dieta, jedzenie, (zwał jak zwał), zrobiło mi dużą różnicę!


Na ten aspekt sportu zwróciłam uwagę dość późno. Tak, żywienie w triathlonie jest niezwykle ważne. Próbowałam różnych sposobów na czystą michę, jednak bardziej z myślą o szczupłej sylwetce, niż odżywianiu dostosowanym do faktycznych potrzeb organizmu i zużycia energetycznego. Słabe wyniki krwi uświadomiły mi, że czas coś z tym zrobić. W konsekwencji podjęłam współpracę z dietetykiem sportowym Mateuszem Gawełczykiem z Centrum Edukacji Żywienia i Sportu. Po trzech miesiącach widzę znaczną poprawę w regeneracji organizmu, a wyniki krwi, szczególnie poziom ferrytyny, powoli podnosi się do góry. 


4. Trening skrojony na miarę oraz atencja około-startowa!


Może to głupie, ale ja jestem z tych co muszą mieć zaufanie do swojego trenera i choć odrobinę sympatii. Musi być flow. Ten flow odnalazłam w rękach Ani Tomicy. Nie potrafię współpracować z kimś kto traktuje mnie wyłącznie przez pryzmat planu treningowego i rozmawia ze mną bo tak mu nakazuje procedura. Szczególnie ważna jest dla mnie atencja w okresie startowym.  
Sezon startowy to dla każdego młodego TRIathlonisty wyjątkowe wydarzenie. Na bierząco rodzi nie wiele pytań. Co i kiedy jeść. Jak się ubrać kiedy pogoda pod zdechłym "azorem" lub nawadniać, kiedy żar leci z nieba. 


5. Siła i stabilizacja na prawdę oddają!


I tu wszyscy się ze mną zgodzicie, bo oczywiście większość z Was już dawno odkryła ten aspekt. No, ale cóż. Lepiej późno niż później;) 
Gdyby mnie, ktoś zapytał od czego zacząć trenować triathlon? Powiedziałabym od ćwiczeń siłowych i stabilizacyjnych z dodatkiem cardio w formie krótkiego biegania, jazdy na rowerze oraz pływania. Na pływaniu w pierwszym roku skupiłabym się wyłącznie na technice.

Takie moje pięć lekcji i wniosków, które wyciągnęłam dla siebie wraz z upływem roku 2020. Z nadzieją, pokorą i wdzięcznością wchodzę w 2021.



Dziękuję, że zajrzałaś/eś!

Życzę Ci pięknego 2021 i spełnienia w każdej dziedzinie życia!

Pozdrawiam
Aga



DLACZEGO ZDECYDOWAŁAM SIĘ NA DIETETYKA ORAZ PO CO KOMU TRENER?

października 01, 2020

DLACZEGO ZDECYDOWAŁAM SIĘ NA DIETETYKA ORAZ PO CO KOMU TRENER?


Owsianka z owocami na dobry początek dnia




Ten post znalazł swoje miejsce tu, na blogu, ponieważ nie starczyło miejsca na Instagramie, a sądzę, że temat ważny. Bo chodzi przecież o zdrowie!


    Dieta i jedzenie to dla mnie mega trudny temat. Gotuję bo muszę, dietę opieram na tym co wyniosłam z domu rodzinnego i tego co możliwe do przygotowania w Thermomixie. Może i smacznie, ale czy zdrowo? Poza tym, ja tak zwyczajnie po ludzku nie jaram się tym całym gotowanie, zgłębianiem tajników wiedzy, już nie daj bosh, próbie samodzielnego rozkmininania co, z czym i dlaczego. 


    A jak jeść, żeby móc w pełni wykorzystać potencjał sportowy? Zwiększyć wydolność organizmu i przyspieszyć regenerację? A suplementy? W przeciągu pół roku straciłam połowę objętości włosów i cierpię na ciągłe niedobory żelaza, a z tym związany bardzo niski, często poniżej normy, poziom hemoglobiny we krwi.


    Suplementuję żelazo na receptę, ale wyniki jest ciągle taki sam. A samopoczucie i utrata włosów wskazują na to, że trzeba działać.


    Wybór dietetyka, to moja druga inwestycja w rozwój osobisty i zdrowie, po tym jak rozpoczęłam współpracę z trenerem (obecnie trenuję z Anią, wcześniej współpracowałam z inna osobą). Poczułam, że po tych dwóch latach treningu wraz ze wzrostem obciążeń treningowych, potrzebuję dodatkowego wsparcia. Wsparcia, które umożliwi mi realizowanie moich założeń i sięganie po sportowe marzenia.


    Wsparcia, którego nie zapewni mi nowy rower, buty, czy dostawka górska do trenażera, którą planowałam sobie kupić. Czego to ja w sumie nie planowałam? Well...


    Wielu z nas ucieka w gadżety, zamiast zbudować solidne fundamenty naszego organizmu. Jak ja to mówię, rower sam nie pojedzie i nie zwycięży jeżeli nie ma się pod nogą!


    Tak, mi też zajęło 2 lata, żeby zrozumieć pewne rzeczy. Ciągle się rozwijam, popełniam błędy, wyciągam wnioski i idę dalej. Takie jest życie.


    A jeżeli masz ograniczony budżet, bo na przykład tak jak ja, nie zarabiasz i swoje wydatki planujesz w oparciu o zgromadzone przez lata oszczędności, to tym bardziej ważysz każdą złotówkę zanim ją wydasz. 


Dlaczego o tym piszę? 


Wielu z Was zastanawia się nad tym czy trenować z trenerem czy nie?


    Szkoda Ci kasy. Rozumiem, nie każdego stać. Tylko zastanów się dobrze z czego musisz rzeczywiście zrezygnować, żeby sobie na taką współpracę pozwolić. Życie to ciągłe wybory, a za nim stoją priorytety, więc to co dla Ciebie na prawdę ważne. 


    Przyjrzyj się swoim miesięcznym wydatkom. Może są wśród nich rzeczy zbędne, takie bez których możesz się obejść. A może możesz z czegoś terminowo zrezygnować po to, żeby pod okiem trenera złapać podstawy i w przyszłości opierając się wyłącznie o plan treningowy kiedy zrozumiesz co, z czym i dlaczego. 


    Pomyśl również o tym, ile wydajesz na pakiety startowe. Może nie musisz startować w sezonie 10-20 razy, może warto wybrać kluczowe imprezy, a resztę przeznaczyć na wsparcie treningowe. Nie chce straszyć, ale konsekwencje treningu bez odpowiedniego przygotowania mogą być duże i nie mówię wyłącznie o kontuzjach. Ludzie potrafią przewlekle chorować, ponieważ w wyniku zbyt intensywnego treningu stracili odporność. Znam przypadki, gdzie intensywny trening, plus stres i brak odpowiedniej diety doprowadziły do choroby nowotworowej. 


    Moim zdaniem, trener to nie tylko plan treningowy, to również skarbnica wiedzy, doświadczenia, a jak dobrze trafisz, przyjaciel. Wspierający Twój rozwój, wiedzę i osiągnięcia. Szczególnie na początku drogi, kiedy tak na prawdę nie wiesz nic lub bardzo niewiele. A przy połączeniu 3 dyscyplin, to już w ogóle must have!


    Dlatego jeżeli myślisz poważnie o sporcie, trenujesz jak PRO (tu mam na myśli każdego, kto startuje w biegach dłuższych niż 5 km i triathlonie dłuższym niż 1/4 w tempie rekreacyjnym, na pełnym luzie) przy ograniczonych środkach czasowych i finansowych, to zamiast inwestować w gadżety, zainwestuj w wiedzę i doświadczenie ludzi, którzy się na tym, po prostu znają.


    Pogodziłam się że nie będzie w tym roku dostawki climb na trenażer, ani nowego telefonu, żeby podkręcić zdjęcia na instagram. Nie będzie też nowych hoczków, które kuszą najnowszymi kolorami. No może coś tam pod choinkę wpadnie;)


Pamiętaj!


To co wybierzesz dziś, stanie się Twoim jutrem! Zainwestuj w prawdziwą wartość, którą jest zdrowie.


Tak od serca ten wpis kochani. Jeżeli chcielibyście tabelę z zestawieniem ofert dietetyków to dajcie znać tu w komentarzu, lub na insta @projekt_tri, albo Aga projekt tri na Facebooku. 


Zestawienie ofert trenerów znajdziecie TU!


Pozdrawiam 


Aga

@projekt_tri



Przygotowany materiał nie jest sponsorowany i nie ma charakteru reklamowego. Podane linki mają na celu ułatwienie czytelnikom dotarcia do źródeł pozyskanych informacji i wyjaśnienia występujących we wpisie pojęć. Wykorzystane zdjęcia są z darmowego źródła Unsplash i został wykorzystane w sposób nienaruszający niczyich praw.







RÓŻNICE W POMIARZE TĘTNA SUUNTO SPARTAN SPORT HR WRIST VS WAHOO TICKR

kwietnia 06, 2020

RÓŻNICE W POMIARZE TĘTNA SUUNTO SPARTAN SPORT HR WRIST VS WAHOO TICKR

Moje urządzenia pomiarowe Wahoo Tickr HR Monitor oraz zegarek Suunto Spartan Sport HR Wrist
Istnieją dwa popularne sposoby pomiaru tętna podczas wysiłku u sportowców. Z nadgarstka, gdzie urządzenie do pomiaru jest zintegrowane z zegarkiem lub pulsometrem oraz spod serca. Tu urządzenie pomiarowe mocuje się bezpośrednio pod sercem, przy pomocą paska. Klikając na linki ukryte w słowach dotyczących urządzeń zostaniecie przekierowani do stron, na których możecie się zapoznać z ich parametrami technicznymi i sprawdzić aktualną ofertę cenową.

Dla przykładu dwa pomiary z treningu biegowego na tym samym terenie, o podobnej prędkości (+/- 10" sekund), na podobnym dystansie (+/-1,3km). Dane ściągnięte z aplikacji suunto, ponieważ podczas biegania pomiar serca, z którego obecnie korzystam Wahoo Tickr Heart Rate Monitor jest zintegrowany z zegarkiem Suunto Spartan Sport HR Wrist, więc wszystkie dane zrzucane są automatycznie na wymienioną wyżej aplikację. 
Możliwe, że dla niektórych z Was, przedstawione dane będą się wydawały, ze względu na różnice w intensywności biegu oraz długości badanego odcinka, niewiarygodne. 
Uważam jednak, że nawet gdybym chciała przebiec ten sam odcinek w dokładnie takim samym tempie, oraz o takiej samej intensywności wysiłku to nie byłoby to możliwe, ponieważ nie jestem w stanie mieć dokładnie takiej samej formy stając do obydwu prób. Za każdym razem mój organizm może zachować się zupełnie inaczej, dodatkowo mogą na końcowy wynik wpłynąć  inne warunki zewnętrzne jak chociażby ciśnienie atmosferyczne. Dlatego też, wybrałam dwa losowe, możliwie najbardziej zbliżone pomiary, gdzie wyraźnie można zaobserwować różnice intensywności wyrażonej tętnem.





W niedalekiej przeszłości, korzystając wyłącznie z pomiaru z nadgarstka, pomino dobrego samopoczucia i niskiej intensywności wyrażonej zarówno w tempie biegu jak i samopoczuciu, moje pomiary tętna wskazywały, że pracowałam w najwyższej strefie wysiłku, przeznaczonej do biegów interwałowych i pracy nad prędkością, a nie do lekkiego biegu tlenowego. Moje maksymalne obciążenie w tym przypadku wskazało aż 198 ud/m (uderzeń na minutę). Gdybym miała stosować się do zaleceń regeneracyjnych, które pokazywał mi zegarek, to po każdej przebieżce, w celu pełnej regeneracjiodpoczywałabym conajmniej 4 dni. Sami rozumiecie, że coś mi tu nie grało. I o tyle o ile nie przeszkadzało mi to bardzo w życiu, to w momencie kiedy moja świadomość oraz ambicje biegowe urosły, zrozumiałam, że niewiele zdziałam bez solidnej bazy tlenowej. Bo zdecydowanie tego mi wciąż brakuje. Wielu sportowców polecało zakup urządzenia mierzącego bezpośrednio spod serca, uznając tę metodę pomiaru za jedyną słuszną. Postanowiłam więc zainwestować, głównie po to, aby moje długie wybiegania tlenowe były czysto tlenowe. Uczyłam się od nowa biegać wolno.

JAK SIĘ ZMIENIŁO MOJE ZYCIE OD KIEDY UZYWAM WAHOO TICKR?

Tętno, niejako "wróciło" na swoje miejsce, to znaczy do normy. Jestem w stanie dokładnie analizować i uczyć się swojego organizmu. Rozumieć jak dany wysiłek oparty na samopoczuciu wpływa na intensywność wyrażoną tętnem. Mogę w świadomy sposób zarządzać treningiem. W konsekwencji coraz więcej czasu biegam w strefach niższych, tlenowych, a coraz mniej w strefie o najwyższej intensywności. Świadomość, że pomiar jest właściwy pozwala mi dostosować wysiłek do oczekiwać treningowych. Obecnie średnio z długich wybiegań przynoszę tętno na poziomie 146/148 ud/min. A kiedy bardzo pilnowałam, aby bieg był czysto tlenowy to nawet 136 ud/min. Przyznam, że taki slow jogging jest mega odprężający.

Sprzętowo wybrałam Wahoo Tickr, który doskonale współgra z zegarkiem, którego używam. Nie twierdzę przy tym, że każdy zegarek z pomiarem tętna, lub pulsometr dostarcza złych danych. Ja porównuję dwa urządzenia i pokazuję, jakie rozbieżności wynikają z ich użytkowania.

Zegarek Suunto Spartan Sport HR Wrist jest znakomitym zegarkiem mutlisportowym. Towarzyszy mi we wszystkich treningach oraz zawodach, elektronicznie nie ma się do czego przyczepić. Dbałość o jego systematyczne uaktualnienia pozwala cieszyć się prawdziwie doskonałej jakości sprzętem o pięknym wyglądzie i kolorystyce. W razie jakichkolwiek kłopotów na początkowym etapie użytkowania można uzyskać sprawną pomoc w centrum serwisowym. Kilka razy zawiesił mi się na początku naszej drogi, co zdarza się w przypadku nowej elektroniki, po kilku uaktualnieniach, odpukać od minimum 2 lat, nie mam żadnych problemów. Zegarek ma możliwość ustawienia trybu triathlonowego, gdzie w przystępny sposób można zmierzyć cały wyścig wliczając w to każdą dyscyplinę oddzielnie oraz czas spędzony w strefach zmian, bateria wytrzymuje do 12 godzin trybu treningowego. Tarcza jest duża, wartości dobrze widoczne. Z minusów, pomiar nadgarstkowy jest daleki od ideału, szczególnie podczas biegania. W przypadku jazdy na rowerze spisywał się nieco lepiej. Drugi minus to gumki przytrzymujące pasek. Po dwóch latach intensywnej eksploatacji jedna całkowicie odpadła, a druga jest na granicy wytrzymałości. Dlatego nie używam już go non stop tylko na treningach. Nie można gumek dokupić oddzielnie, trzeba wymienić cały pasek, koszt rzędu 219 PLN. Więc takie nie miłe zaskoczenie, zwłaszcza, że sam pasek ma się wciąż świetnie. Cała reszta sztos.

Pomiar serca Wahoo Tickr Heart Rate Monitor dlaczego właśnie ten. Przeglądałam różne recenzje dotyczące tego typu urządzeń i chyba przekonał mnie fakt solidności i jakości tego urządzenia w tym gumy podtrzymującej miernik pod sercem. Z własnego doświadczenia mogę Wam powiedzieć, że trzyma się doskonale, nic się nie przesuwa, właściwie to wcale go nie czuć  często łapię się na tym, że zapominam o tym, że mam go wciąż na sobie. Używany od kilku miesięcy wciąż wygląda jak nowy. Czujnik można całkowicie odczepić od pasa przytrzymującego, co ułatwia higienę pasa.

Dziękuję, że przeczytaliście mój wpis. Podzielcie się swoimi doświadczeniami w tym względnie luba zadajcie dodatkowe pytania pod postem na facebooku Aga projekt_tri lub na Instagramie @projekt_tri będzie mi bardzo miło.


Miłego poniedziałku i pozdrawiam

Aga
@projekt_tri

Dane techniczne oraz ofertę producenta znajdziecie:
https://www.suunto.com/pl-pl/
https://eu.wahoofitness.com



TWOJE PIERWSZE ZAWODY TRIATHLONOWE | 5 WSKAZÓWEK STARTOWYCH DLA POCZĄTKUJĄCYCH TRIATHLONISTÓW

marca 02, 2020

TWOJE PIERWSZE ZAWODY TRIATHLONOWE | 5 WSKAZÓWEK STARTOWYCH DLA POCZĄTKUJĄCYCH TRIATHLONISTÓW


Photo by sergio souza on Unsplash

O tym, żeby pamietać o check liście, a także o tym, aby NIE testować nowych rzeczy podczas startu powie Ci każdy. Jednak czy to jedyne rzeczy, które młody, jeszcze nie wprawiony w boju triathlonista, powinien wziąć sobie do serca? 

Ten tekst piszę z pozycji debiutantki. Mój pierwszy sezon triathlonowy w 2019 roku rozpoczął się podczas Superleague Triathlon Poznań na dystansie 1/4, a zakończył w Malborku, również na takim samym dystansie. W miedzy czasie zrobiłam 1/8 w Szczytnie i Aquathlon w Olsztynie. To tak w skrócie. Linki do relacji z wymienionych zawodów załączam pod tekstem. Aby przejść do nich od razu kliknij link ukryty w nazwie. 

Czego nauczył mnie mój pierwszy sezon TRI i co uznałam za szczególnie ważne? Czytaj dalej!⇣⇣⇣

Photo by Jorge Romero on Unsplash


5 WSKAZÓWEK NA START

1. Pływaj w wodach otwartych tak dużo jak to tylko możliwe.
   Pływanie w wodach otwartych, a zwłaszcza sytuacja startowa, zdziera sen z powiek każdemu szanującemu się debiutantowi. No chyba, że wywodzisz się z pływania i każda możliwość zanurzenia się w akwenie otwartym jest dla Ciebie nie lada gratką. 
Zakładam jednak, że należysz do grona osób, które przeżywają swoiste katusze wyobrażając sobie tabuny ludu, które w tym samym momencie wpadają do wody. Na pewno słyszałeś już o pralce? Pralka - to potocznie, start wspólny z wody, lub z lądu. Nazywa się tak moment, w którym robi się straszne zagęszczenie ludzi obok siebie w wodzie w jednym czasie. Co może skutkować licznymi uderzeniami, kopnięciami,  czy zerwaniem okularków. Trwa to zazwyczaj aż do momentu, kiedy stawka się rozciągnie i każdy zawodnik znajdzie swoje miejsce, tor ruchu w wodzie. Szcześliwie pralki zdarzają się coraz rzadziej, ponieważ na zawodach dominuje tzw. rolling start, czyli wypuszcza się po kilka osób, co kilka sekund do wody zgodnie z ich założeniami czasowymi tzn. w jakim czasie są w stanie pokonać dystans.
Dlatego pływaj w wodach otwartych tak dużo, jak tylko będzie to możliwe. Najlepiej w gronie zaufanych osób z grupą, żeby oswajać się z sytuacją startową i czuć się bezpieczniej podczas treningu. Ćwicz wbieganie do wody i wybieganie, żeby stało się naturalne. Przetestuj każdą możliwą sytuację, która może się wydarzyć w przypadku okularków pływackich. Doświadczaj tego jak szybko parują, czy nie przeciekają, jeżeli przeciekają to spróbuj założyć je poprawnie w wodzie. Sprawdź jak Ci się pływa w piance, w samym stroju kąpielowym oraz w stroju startowym. Przetestuj kilkukrotnie sam start do wody. Uwierz mi, że przegonisz wszystkie demony, a z każdym kolejnym wypływaniem będzie tylko lepiej.

2. Zawsze, ale to zawsze rozgrzej się przed etapem pływackim i spędź w wodzie tyle czasu ile potrzebujesz. 
   Znowu kwestia indywidualna. W Malborku podczas startu było bardzo zimno około 14 stopni Celsjusza. Do wody weszłam tylko na chwilę, później jeszcze 20 minut, może pół godziny czekałam na start. W konsekwencji po jakiś 100 metrach od brzegu, złapał mnie silny atak paniki, który wprawdzie udało się opanować, jednak kosztowało mnie to sporo czasu i niepotrzebnego stresu. Więc pozwól sobie na symulację sytuacji startowej podczas wodnej rozgrzewki. Popłyń chwilę szybciej, pobaw się tą wodą, tak, żeby ją na bieżąco oswoić. Rzuć okiem na boje, czy są dobrze widoczne z poziomu wody. Takie rozpływanie pozwoli Ci,  już po starcie, przejść gładko i szybko złapać odpowiedni rytm i oddech w kraulu.

3. Uważaj przy zapinaniu pianki, żeby nie wciąć neoprenu w zamek. 
   Mi się to przydarzyło na sprincie w Szczytnie, przez co w strefie zmian spędziłam prawie 4 minuty. Ostatecznie do pierwszej zawodniczki straciłam 2 minuty 27 sekund. Zostaje pewien niedosyt. Jak sądzisz.
Dobrym sposobem, w ogóle na łatwiejsze zapinanie i rozpinanie zamka jest posmarowanie go woskiem. Wypróbuj, działa.


4. Technika i pozycja na rowerze może Ci dać kilka dodatkowych km/h przy takim samym poziomie wytrenowania. 
   Jak ja to mówię, co nie dopowiesz to do wyglądasz. Sprawdza podczas etapu kolarskiego, gdzie siła w nogach to nie wszystko. W Szczytnie startowałam w cross triathlonie, gdzie trasa była mieszana,  a sporą jej część stanowił asfalt i kostka brukowa. Mój góral do najlżejszych nie należy (15kg), za to jak się bujnie z górki to strzała nie zatrzymania. W padłam na pomysł, żeby przetestować jak się sprawdzi lemondka na góralu. Okazało się bardzo szybko, że wystarczyło  oprzeć o nią łokcie i pochylić swobodnie ciało a prędkość wzrastała średnio o 2 do 5 km/h. Jeżeli już wpadłeś na taki pomysł to daj mi znać w komentarzu i prześlij koniecznie fotkę. Bo mi się to rozwiązanie wydało całkiem innowacyjne;)



Photo by Simon Connellan on Unsplash


Photo by Triathlon Szczytno


5. Zabierz ze sobą dodatkowe warstwy ubrań na etap rowerowy. 
   Niby o sprawach oczywistych się nie dyskutuje, ale dlaczego nikt mnie nie uprzedził, że jak temperatura ledwie przekracza 14 stopni Celsjusza, bo tyle było podczas Castle Triathlon w Malbork, to na rowerze przemarznę na kość. Nie przewidziałam, że może być tak zimno, przecież pędzisz i ciśniesz w te pedały ile wlezie. Wystarczyłby dodatkowy rękaw lub same rękawki i kamizelka rowerowa. Zwyczajnie zmarzłam. Z zazdrością patrzyłam na ciepło ubranych doświadczonych współzawodników. A ja taki zmarzlak z natury i takie faux pas.


BONUS! 
6. Jeżeli czujesz, że musisz skorzystać z toi toi przed którymkolwiek z etapów wyścigu, zrób to! 
   Ja wiem, mistrzowie robią to w piankę. A są tacy co potrafią się wysikać jadąc na rowerze. Słyszałam też, że jedna PROska tak bardzo nie chciała stracić czasu, że oddała się potrzebie na oczach widzów i transmisji na żywo. A jeszcze inna, podczas biegu 24 godzinnego to co innego upuściła, ku ogólnemu poruszeniu i obrzydzeniu współtowarzyszy, tego morderczego biegu. Siłą i groźbą dyskwalifikacji ją z trasy ściągali. Na szczęście Ty jeszcze mistrzem nie jesteś, więc nie męcz się ze swoją potrzebą tylko załatw ją w toi toi, zazwyczaj jest ich wystarczająco dużo. Na życiówki przyjdzie czas, jeżeli tylko dasz sobie szansę;)


Mam nadzieję, że te wskazówki ułatwią Ci życie i dodadzą animuszu podczas pierwszego sezonu startowego. A jeżeli masz już swój pierwszy sezon za sobą, to napisz mi, które lekcje są dla Ciebie szczególnie ważne.

Pozdrawiam
Aga

Linki do relacji Z ZAWODÓW:



PIERWSZY SEZON STARTOWY TRI? | JAK ZAPLANOWAĆ ZAWODY | TRIATHLON

lutego 17, 2020

PIERWSZY SEZON STARTOWY TRI? | JAK ZAPLANOWAĆ ZAWODY | TRIATHLON

"A dream is just a dream. 
 A goal is a dream with a plan and deadline"
- Harvey Mackay -


Photo by STIL on Unsplash

Skoro już wiesz czego potrzebujesz, żeby rozpocząć przygodę z triathlonem KLICK oraz masz ogląd sytuacji względem oferty trenerskiej KLICK to możesz przejść do planowania swojego pierwszego sezonu startowego.


7 OBSZARÓW, NA KTÓRE, WEDŁUG MNIE, WARTO ZWRÓCIĆ UWAGĘ PODCZAS PLANOWANIA

1. CEL

Zanim przejdziesz do planowania, powinieneś ustalić sobie cel. Czyli to co chcesz osiagnąć podczas pierwszego sezonu startowego i jaka jest wogóle Twoja motywacja do tego, żeby to zrobić. Celem może być debiut, zdobycie nowej życiówki lub walka o podium. 
Jako osoba debiutująca, bo Tobie dedykuję ten wpis, za cel postawisz sobie ukończenie zawodów. Nie ma co się dziwić, w końcu to Twoje pierwsze TRI zawody i nie masz pojęcia, czy triathlon to sport dla Ciebie. Zazwyczaj jednak dzieje się tak, że każdy kto raz spróbuje wpada po uszy i chce więcej. Więc warto pójść za ciosem i zaplanować kilka startów w sezonie. A przed każdym z nich postawić sobie kolejne cele, w oparciu o osiągnięte wyniki, zdobyte doświadczenie i wyciągnięte lekcje.

2. DYSTANS

Dla debiutantów zaleca się głównie dystanse krótkie czyli:

  • Sprinterski: 0,75 km pływania / 20 km jazdy rowerem / 5 km biegu
  • 1/8 Ironman: 0,475 m pływania / 22,5 km jazdy rowerem / 5,25 km biegu
  • Olimpijski (standard): 1,5 km pływania / 40 km jazdy rowerem / 10 km biegu
  • 1/4 Ironman: 0,95 km pływania / 45 km jazdy rowerem / 10,55 km biegu

Listę dystansów znajdziesz TU!

Jeżeli jednak, jesteś zaprawionym w boju biegaczem, pływakiem lub kolarzem i oprócz jednej wiodącej dyscypliny, uzupełniasz sobie drugą trening właściwy i zostaje Ci jedynie jedna z 3 dyscyplin do doszlifowania, to możesz w trakcie sezonu pomyśleć o tym, żeby za główny start wybrać dystans 1/2 IM. Jednak na sam debiut i zapoznanie się ze specyfiką zawodów triathlonowych polecam Ci zawody krótsze. Pamiętaj, że triathlon to nie tylko pływanie, jazda na rowerze i bieganie. To również strefy zmian i odżywianie podczas zawodów. Problematyczna może się okazać, chociażby, obsługa urządzeń do pomiaru Twojego wyniku. Jeżeli masz zegarek TRI to z pewnością będziesz chciał z niego skorzystać i zaraportować na platformie  sportowej typu strava, odbyte zawody. Aby wszystko sprawnie zagrało, wymaga treningu i doświadczenia.
Przy określaniu dystansu, na którym chcesz wystartować koniecznie weź pod uwagę CZAS, który poświęcisz na trening. Im dłuższy dystans, tym więcej godzin treningu.

3. BUDŻET

Pamiętaj, że zawody kosztują. Dlatego określ budżet jakim dysponujesz. Sezon Tri w Polsce trwa od maja do września. W zależności od tego jakimi środkami dysponujesz ustal swoje najważniejsze starty oraz starty mniej ważne, uzupełniające.  Nie ma w tym nic złego, żebyś wystartował tylko raz w sezonie,  ale zapewniam Cię, że będziesz chciał więcej. 


4. TERMIN


Jako totalny amator będziesz miał wystarczająco dużo stresu z samym startem, więc nie chcesz, aby zaskoczyły Cię dodatowe okoliczności. W Polsce najlepszy okres dla debiutantów to końcówka czerwca, lipiec i sierpień. Wrzesień potrafi być dość kapryśny. Rzuć okiem na moją relację ze startu w Malborku.

5. LOGISTYKA

Ustaliłeś już cele, dystanse na których wystartujesz i budżet. Czas zastanowić się nad imprezą, w której zadebiutujesz. Kalendarz polskich imprez triathlonowych znajdziesz KLICK.

Na debiut polecam Ci wybór imprezy:
  • na, którą będziesz mógł szybko się dostać, przewieźć rower i inne niezbędne rzeczy na start (listę kontrolną znajdziesz w kolejnym wpisie), samochodem. Odległość od domu wiąże się zazwyczaj z dodatkowymi kosztami, jak noclegi i żywienie w Restauracji. Jeżeli jednak zdecydujesz się na imprezę oddaloną, z koniecznością rezerwacji miejsc noclegowych, postaraj się je zarezerwować z dużym wyprzedzeniem.
  • gdzie będziesz mógł liczyć na wsparcie rodziny czy przyjaciół. Może się zdarzyć, że o czymś zapomnisz, albo będzie Ci potrzebna osoba, która pomoże ze sprzętem. To Twój pierwszy raz, prawdopodobnie będziesz podekscytowany, ale też zestresowany nową sytuacja.
  • zdobędziesz darmowe źródło energii w postaci kibiców, którzy Cię znają. Nic tak nie daje kopa na zawodach jak skandujący Twoje imię znajomi.
  • na której będziesz miał sprzyjające warunki startowe tzn. na debiut wybierz zawody, gdzie popłyniesz w jeziorze zamiast morza czy oceanu. Tam, dodatkowo, będziesz musiał zmierzyć się z falami. 
  • na, której będzie ciepło, ale nie mega gorąco, a już na pewno nie zimno. Gdy jest zimno podczas zawodów, oprócz tego, że generalnie jest mało  przyjemnie, to również będziesz mieć dodatkowy stres związany z pływaniem w zimnej wodzie i będziesz musiał przewidzieć dodatkowe ocieplane ubrania na etap kolarski. Co przy braku doświadczenia może Cię zatrzymać w strefie zmian na wieki. Oczywiście znajdą się wśród nas osoby, które kochają morsowanie i wszystko co się wiąże z zimnem i dla nich start przy 12 stopniach Celsjusza to pikuś. Jednak, uwierz mi, są w mniejszości.
6. RANGA IMPREZY 

Warto wziąć pod uwagę rangę imprezy z dwóch powodów:
  1. Im lepsza i bardziej prestiżowa impreza tym więcej uczestników. Z punktu widzenia kogoś kto zamierza debiutować ilość osób, zwłaszcza na etapie wodnym może przerażać. Jak poradzić sobie z open water na starcie już w kolejnym wpisie.
  2. Bardziej prestiżowa impreza, wyższe wpisowe. Również więcej zapłacisz w zależności od długości dystansu, na którym chciałbyś startować. Im krótszy tym taniej.
  3. Trzeba jednak wziąć pod uwagę fakt, że prestiżowe imprezy to również świetna organizacja, cudowna atmosfera i doświadczeni wolontariusze. Co z pewnością zagwarantuje moc pozytywnych wibracji i poczucie bezpieczeństwa. 

7. REGENERACJA

Między startami w zawodach będziesz potrzebować czasu na regenerację. Ja w ubiegłym sezonie, po debiucie, o którym możesz przeczytać TU! Kolejne starty zaplanowałam w odstępie, mniej więcej 5 tygodni. Dzięki temu miałam tydzień luźniejszy po starcie, a w kolejnych tygodniach mogłam budować formę na kolejny start. Za każdym razem start wypadał lepiej.


Mam nadzieję, że już wiesz jakie elementy wziąć pod uwagę planując swój pierwszy triathlonowy sezon. Jeżeli o czymś zapomniałam lub masz pytania zachęcam do dyskusji.

pozdrawiam

Aga











ILE KOSZTUJE TRENER TRIATHLONU? | POLSKA | ZESTAWIENIE OFERT

lutego 10, 2020

ILE KOSZTUJE TRENER TRIATHLONU? | POLSKA | ZESTAWIENIE OFERT

W związku z przygotowanym wpisem nie otrzymałam, żadnych korzyści materialnych od i-sport.pl, z którym współpracuję na podstawie oferty dostępnej dla każdego sportowca. 

Photo by Kolleen Gladden on Unsplash

    Szczerze mówiąc, a nawet pisząc, to po raz pierwszy przysiadam do zbadania oferty trenerskiej na polskiej scenie triathlonu. Sama trenuję od roku z Marcinem, trenerem i-sport. Rozpoczęliśmy współpracę w ramach programu ambsadorskiego Zlotej Fali, gdzie podczas Superleague Triathlon Poznań debiutowałam w triathlonie. Postanowiliśmy wspólnie przygotować moją skromną osobę do tegorocznego sezonu startowego oraz celów, które sobie założyłam. Mimo wrodzonego braku cierpliwości, ufam, że Marcin przygotuje mnie do startów w najlepszy możliwy sposób, w oparciu o moje osobiste predyspozycje oraz możliwości czasowe, którymi dysponuję. Często do treningów podchodzimy elastycznie, bo to choroba moja, męża, dzieci, nie przespane noce, co za tym idzie słaba regeneracja, nie wspominając już o kontuzjach, przeciążeniach itd. Ferie, wakacje i wiele innych czynników, które zaburzają regularny cykl treningowy. I wiecie co, długo się docieraliśmy, żeby wypracować optymalny sposób pracy i zaufanie. Teraz już wiem, że pomimo wielu luk w planie, jestem w stanie podtrzymać, a nawet podkręcić formę, dzięki spersonalizowanej opiece trenerskiej. Wierzę, że Wam też przyniesie korzyści. 


Dobry trener jest jak rodzina. Photo by Delia Giandeini on Unsplash
    Przygotowałam więc zestawienie w formie tabeli. Jest ono naturalną konsekwencją poprzedniego wpisu, dotyczącego podstaw Triathlonu. Link TU! Podkreślam tam z całą stanowczością o konieczności treningu w oparciu o indywidualny plan treningowy oraz skorzystania z usług trenerskich, po to właśnie, aby móc rozwijać się w sposób systematyczny, bezpieczny dla zdrowia i cieszyć się sportem. O tym, jaką minimalnie ilość czasu poświęcisz tygodniowo na trening, również w poprzednim wpisie. KILK!



Niewłaściwie dobrany trener będzie jak źle dobrany but. Uwierał Cię, wkurzał, a nawet może doprowadzić do kontuzji. Tylko tutaj inwestycja może być znacznie droższa. Photo by Marcus Ng on Unsplash
     Przechodząc do zestawienia. Zostało ono oparte o oferty dostępne w sieci, po wystukaniu frazy indywidualny plan treningowy triathlon oraz indywidualna opieka trenerska triathlon. Na liście znalazły się te najpopularniejsze, które miały dostępną ofertę cenową na swoich stronach. Stan na 02.02.2020. W większości są to oferty trenerów zrzeszonych w klubach sportowych. Niektórzy, nie udostępniają cen oficjalnie, tylko dopiero po kontakcie i przeprowadzeniu ankiety w celu ustalenia potrzeb zawodnika. 
Starałam się podejść do tematu rzeczowo, bez nacechowania emocjonalnego. Nie chciałam również wchodzić w temat zbyt głęboko, ponieważ wydaje mi się, że pierwsze strony wyszukiwania w google dają całkiem dobre rozeznanie w zakresie dostępnej oferty, jaka jest skierowana do amatorów tri sportu.
W tabeli znajdziecie odnośniki do źródeł, więc będziecie mogli sobie szczegółowo przeanalizować każdą z nich. 

Niby takie same. Photo by Raquel Martínez on Unsplash
    W załączonej tabeli, kolumna opatrzona nazwą Oferta 2, w jedynej słusznej barwie, przedstawia oferty o podobnym, według mnie optymalnym dla zdrowego rozwoju w triathlonie, zakresie usług. Ciekawe jest to, jak duża rozbieżność cenowa występuje w tej grupie ofert. Ten sam zakres opieki, bo nie jestem w stanie ocenić w żaden sposób jakości jaka za tym idzie, u jednych trenerów otrzymasz w ramach oferty podstawowej, u innych optymalnej, a  u jeszcze innych, będzie to oferta premium. Niestety w ślad za odmienną nomenklaturą, za praktycznie to samo, zapłacisz od 197 zł, aż do 1050 zł. Ktoś powie, tak, ale najniższa oferta dotyczy platformy treningowej i to nie to samo co trener z krwi i kości. Rozwiewam Twoje wątpliwości. O ile potrafisz pływać, jeździć na rowerze i biegać, a także znasz się na zegarku i potrafisz liczyć, to platforma da Ci wszystko czego potrzebujesz. Kontakt z treneram odbywa się głównie drogą mailową; najpierw wypełniasz ankietę, następnie są robione testy, dzięki, którym dostosowuje się obciążenia treningowe. Przy jednorazowym zakupie planu na dłuższy okres otrzymasz rabat. Aplikacja jest czytelna. Trener szybko odpowiada na wiadomości. Praca w trybie 3 tygodnie z jednym dniem wolnego w każdym tygodniu/1 tydzień regeneracyjny - zdradza mi osoba, która korzysta z platformy ironinspiration.com i sobie ją chwali. Oczywiście wymaga to samodyscypliny. Jeżeli masz z nią problem (samodyscypliną) to z pomocą przychodzi trenertriathlonu.pl, który przygotował ofertę dla osób potrzebujących presji oraz stałej kontroli i kontaktu z trenerem za, uwaga, bagatela 1190 zł. Tu wszystkiego masz bez limitu, tylko uważaj bo może się ulać.

W niektórych ofertach otrzymasz zniżki na produkty firm partnerskich, możliwość uczestniczenia w zajęciach grupowych lub zniżki i pierwszeństwo przy zapisach na obozy treningowe. Jednak wydaje mi się, że to co kluczowe i za co tak naprawdę chcesz zapłacić to rdzeń indywidualnej opieki trenerskiej, czyli optymalne podejście do treningu triathlonowego, które zestawiłam w kolumnie o nazwie Oferta 2.

TO CO ŁĄCZY WYBRANE OFERTY
  • indywidualny, spersonalizowany plan treningowy
  • liczba jednostek dopasowana do celu startowego oraz możliwości sportowca
  • aktualizacja i przesłanie nowego planu treningowego 1x tydzień
  • bieżąca analiza i monitoring pracy podopiecznego
  • korekta planu wynikająca z samopoczucia lub innych okoliczności
  • telefoniczny lub mailowy kontakt z trenerem (zazwyczaj raz w tygodniu kontakt telefoniczny)
  • filmiki instruktażowe, wskazówki odnośnie wykonywania ćwiczeń

RÓŻNICE WE WSKAZANYCH OFERTACH
  • platformy/aplikacje, których będziesz używać do raportowania treningu a Twój trener do ich analizy
  • czas, na jaki wykupujesz abonament, jedne opiewają na miesiąc, a inne na 4 tygodnie rozpisanego planu
  • kontakt z treneram, jedni to limitują do raz na tydzień inni proponują nieograniczony kontakt z trenerem (w praktyce wygląda to tak, że raz w tygodniu omawia się miniony tydzień treningowy, a jak ma się dodatkowe pytania czy wątpliwości to wygodniej jest opisać w mailu, czy za pomocą innych komunikatorów)
  • w przypadku dwóch opisanych w tabeli ofert ironinspiration.com oraz unlimited-sport.pl cena wynika z ilości planowanych jednostek treningowych. W unlimited-sport.pl za 150 zł w pakiecie starter otrzymasz 1-2 jednostki spersonalizowanego treningu, w optymalnym 4 jednostki, a dopiero pakiet  PRO za 299 zł przygotuje Cię, jak piszą w ofercie, pod każdym kątem do wybranej dyscypliny sportowej. W ironinspiration.com w minimalnej opcji masz tych jednostek 6 za 197 zł
  • tylko część programów trenerskich oferuje w cenie wskazówki i plany żywieniowe

Decyzja należy do Ciebie Photo by Lubo Minar on Unsplash

   Tu czas na drobną refleksję. Zadaj sobie pytanie, czego tak naprawdę potrzebujesz. Ponieważ źle dopasowana oferta, lub trener, z którym zwyczajnie  nie będziesz w stanie pracować z różnych, często czysto personalnych, przyczyn może zrujnować Ci sezon i zdrowie. Uważam, że niektóre propozycje współpracy, w ogóle nie powinny trafić do obiegu publicznego. No bo jakie korzyści dla Twojego rozwoju mają wnieść jedna, lub dwie jednostki spersonalizowanego treningu w tygodniu. A pozostałe, to masz sobie sam rozpisać, czy jak to rozumieć? Ja nie rozumiem takiego podejścia zwłaszcza w kontekście indywidualnej opieki trenerskiej mającej na celu przygotowanie człowieka w zdrowiu do startu i umożliwienie mu ukończenia zawodów, conajmniej z bananem na twarzy. No chyba, że kupuje się te jednostki po stówce za każdą kolejną...a to sorka wtedy. Pisałam poprzednio i przytaczałam przykład minimum 4 jednostek, które mają szansę przygotować Cię do startu w zawodach. TU! 
Nie bardzo rownież rozumiem, istnienie niektórych ofert w wersji premium. Może ktoś mnie oświeci? 

Pamiętajcie jednak o tym, że to jest tylko mój punkt widzenia i wnioski którymi się z wami dzielę. 

Decyzja należy do Was.



Pozdrawiam









Copyright © Aga projektTRI , Blogger